Let’s play
Realizowanie dowolnej czynności wymaga od nas przynajmniej odrobiny uwagi. Zwykle na efekt składa się wiele czynników z których część zależy od nas, część od naszego doświadczenia, a na inne mamy ograniczony wpływ. Dlatego dobrze jest wykorzystać coś, co pomoże nam „tu i teraz”. Nie bez powodu użyłem tego określenia, ponieważ to, gdzie kierujesz swoją uwagę w danej chwili, jest czymś, nad czym masz kontrolę oraz czymś, co ma znaczący wpływ na rezultat tego, co robisz. W praktyce jednak nie jest to tak oczywiste, jak brzmi.
Z jednej strony przeszkadzają nam rozproszenia a z drugiej, okazuje się, że nie zawsze skupienie jest czymś, czego najbardziej potrzebujemy najbardziej w danym momencie. Tym bardziej że rozproszenie także może być przydatnym narzędziem.
Sam odkrywałem to przez lata, a i tak cały czas mam poczucie że jeszcze wiele przede mną.
Początkowo odpisywałem na wszystkie wiadomości w ciągu kilku minut, a powiadomienia towarzyszyły mi na każdym kroku. Później uczyłem się pracować w skupieniu przy brain.fm, pracy w blokach czasowych oraz blokowaniu stron i aplikacji, które najskuteczniej odwracały moją uwagę. Dziś jestem w miejscu w którym jestem w stanie pracować przez długi czas w wysokim skupieniu, ale tego nie robię, ponieważ doskonale rozumiem, jak istotną rolę odgrywają regularne i jakościowe przerwy.
Trening skupienia traktuję tak samo poważnie, jak trening fizyczny czy rozwijanie umiejętności pisania. Jeżeli mnie znasz, to wiesz, że sięgam po wszystkie możliwe źródła — książki, artykuły, podcasty, newslettery, zamknięte społeczności i rozmowy z ludźmi z całego świata. W praktyce jednak same informacje nie wystarczą, ponieważ:
nie liczy się to, co wiesz, lecz to, co z tym robisz (~Dan Millman)
Tym bardziej że w tym wszystkim nie chodzi o to, aby korzystać z najlepszych możliwych technik, lecz o to, aby znaleźć ich idealne połączenie, które zadziała DLA CIEBIE.
Jak dobrze potrafisz patrzeć na siebie?
Prawdopodobnie najważniejszym elementem całej układanki dotyczącej pracy w skupieniu, jest dla mnie obserwowanie samego siebie — poziomów energii, myśli, emocji i reakcji. Każdy z tych elementów stanowi nic innego jak informację zwrotną, którą mogę wykorzystać na swoją korzyść.
Patrzenie na siebie z boku to również umiejętność którą możesz rozwijać, chociażby przez trening uważności (znane szerzej jako Mindfulness). W moim przypadku opieram się o najprostszą z możliwych technik, pozbawioną jakiejkolwiek filozofii czy marketingowych haseł. Trafiłem na nią dzięki Rafałowi Mazurowi (zenjaskiniowca.pl) i polega ona na tym, aby przez ~40 minut nie robić nic.
Żadnego liczenia oddechów, żadnych mantr, żadnego przygotowania, żadnej filozofii. Nie uważam, że jest w nich coś złego. Po prostu siadam i robię nic. Taki trening pozwala mi później łatwiej przekierować swoją pełną uwagę tam, gdzie tego potrzebuję. Dodanie do tego elementu „zmiany perspektywy” i obserwowania samego siebie, to kolejny krok, który daje mi dostęp do najbardziej istotnej dla mnie wiedzy, czyli wiedzy o samym sobie.
Jakkolwiek brzmi to, co właśnie napisałem, chodzi wyłącznie o to, aby skutecznie określać to, czego naprawdę potrzebuję w danej chwili. Połączenie tego z bardzo rozległą wiedzą, technikami oraz narzędziami, daje rezultaty, które na każdym kroku zaskakują również mnie.
A jak widzisz, nic nierobienie przez ~40 minut nie brzmi jak coś szczególnie skomplikowanego. Co nie oznacza, że jest to łatwe. Warto na początek zacząć od czegoś prostego, np. liczenia oddechów przez 5-10 minut. Możesz też skorzystać z aplikacji takich jak Headspace, Oak (bezpłatna na iOS), Reveri (współtworzona przez Andrew Hubermana) lub Waking Up (tworzona przez Sama Harrisa).

Cykl okołodobowy i „gorsze dni”
Wspomniane aplikacje towarzyszą mi niemal każdego dnia. Przykładowo Oak przypomina mi o ćwiczeniach oddechowych. To jak ważną rolę odgrywa, możesz posłuchać w podcaście Huberman Lab i bardzo Ci go polecam.

Tymczasem wspominam o tym, ponieważ umiejętność zarządzania swoją energią oraz dopasowania jej poziomu do aktualnie wykonywanych zadań jest dla mnie kluczowe. Delikatnie mówiąc, jest to jeden z bardziej istotnych elementów, mających wpływ na moją ogólną efektywność. W tym miejscu nie będę próbował oddać poziomu merytorycznego, który reprezentuje Andrew Huberman, ale z drugiej strony nie będę też używał zbyt wielu skomplikowanych słów, aby oddać Ci sens tego wątku.
Przede wszystkim zapewne oczywiste jest dla Ciebie to, że w ciągu dnia poziom naszej energii się waha i w dużym uproszczeniu jest to związane z tzw. cyklem okołodobowym, którego fazy trwają około 90 minut.
Mniej oczywiste jest już to, że ten fakt można w praktyce wykorzystywać na swoją korzyść, w kontekście realizowania swoich zadań, zarówno tych zawodowych, jak i prywatnych.
Aby robić to skutecznie, ponownie przydatna okazuje się umiejętność obserwowania samego siebie, ponieważ czasem trudno odróżnić chwilowy spadek energii od przemęczenia lub prokrastynacji związanej z zadaniem, którego podświadomie nie chcemy realizować. Czasem też zwyczajnie można mieć gorszy dzień i niekiedy wynika to z dobrej imprezy poprzedniego wieczoru, a innym razem trudno jest jednoznacznie wskazać przyczynę. W obu przypadkach „siłowanie” się ze sobą raczej nie jest dobrym pomysłem.

Źródło: https://sleepunlimited.co.uk/2017/01/30/the-human-circadian-rhythm/
W praktyce już sama świadomość obecności wahań energii i faktu, że są one całkiem naturalne, regularne i dość przewidywalne, jest pomocna. Praktycznie niezależnie od Twojego otoczenia, jesteś w stanie dostosować wzajemnie swój rytm oraz wykonywane obowiązki, do aktualnego poziomu energii. Naturalnie czasem mamy nad tym mniejszą kontrolę, niż byśmy oczekiwali, jednak nie jest to powód. aby nie próbować.
Kilka lat zajęło mi zorganizowanie swojego otoczenia tak, aby mieć znaczący wpływ na to, czym aktualnie się zajmuję. To jednak nie było wystarczające, ponieważ musiałem jeszcze się przekonać, że niekiedy „odpuszczenie” czy przesunięcie bardzo istotnego zadania na później, jest bardziej efektywne niż próba zrealizowania go „na siłę”. Patrząc na to teraz z boku, myślę, że każdy indywidualnie musi do tego dojrzeć. Dodam tylko, że bardzo pomaga zwykłe spróbowanie kilka razy, „z czystej ciekawości” i przekonanie się o efektach. Potem wystarczy tylko rozwinąć odpowiedni nawyk i dbać o to, aby nie wrócić do starych przyzwyczajeń.
Aktualny poziom energii
Jednym z częściej zadawanych pytań przy okazji rozmowy „zarządzania energią” jest to, czy w jakikolwiek sposób mierzę jej aktualny poziom. Tym bardziej że Smart Watche czy urządzenia jak Oura Ring mogą nieustannie monitorować wiele istotnych wskaźników w naszym organizmie. Pomimo tego, że wiele osób bardzo poleca korzystanie z takich urządzeń, tym razem być może Cię zaskoczę, ale podchodzę do tego inaczej.

Niezaprzeczalnie informacje dostarczane przez Oura Ring czy wysokiej klasy Smart Watch mogą stanowić istotne źródło informacji. Jednak znacznie prostszym rozwiązaniem jest dla mnie zwyczajne spojrzenie na siebie i zadanie pytania, jak się teraz czuję? Nie potrzeba wiele, aby odpowiedzieć sobie na to pytanie. Absolutna precyzja również nie jest tutaj wymagana.
Odpowiadając sobie na powyższe pytanie, zestawiam je z zadaniami, które potrzebuję zrealizować. Jeżeli mój aktualny poziom energii jest wysoki i czuję, że mogę przenosić góry, trzymam się z daleka od mojej skrzynki pocztowej, komunikatorów czy mediów społecznościowych. Włączam tryb DND (Do Not Disturb) i zajmuję się najbardziej wymagającym zadaniem, jakie wpadnie mi do głowy. Co ciekawe czasem trudność polega na skomplikowaniu a innym na tym, aby się przełamać do zrobienia czegoś, czego podświadomie unikam. W obu przypadkach poziom mojej energii pozwoli mi „przejść na drugi brzeg”.
Nie oznacza to jednak, że mój wysoki poziom energii zawsze dedykuję pracy. Czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi jest dla mnie niezwykle ważny, i domyślam się, że nie tylko dla mnie. Trudno byłoby cieszyć się ich obecnością, mając niewiele sił nawet na zwykły uśmiech i pokazanie im wszystkim, jak bardzo ich kocham. Z tego powodu ważne jest dla mnie, aby nie spędzać z nimi czasu, gdy jestem wyczerpany lub po prostu „mam gorszy dzień”.

Na czwarty obszar zwracam szczególnie dużo uwagi, nie tylko w kontekście odpoczynku. Jego eksploracja wymaga dużej otwartości, ciekawości i niekiedy odwagi. Jednak zwykle to w nim można znaleźć szczególnie dużo wartości i rzeczy, które mogą znacząco wpłynąć na naszą codzienność a niekiedy nawet na zmianę fundamentalnych przekonań. Jednym z nich może być nastawienie, które nie pozwala Ci odpocząć, ponieważ „jest tyle pilnych spraw do załatwienia” lub że jakichś rzeczy „nie da się zrobić u Ciebie”.
Zdradzę Ci sekret: zawsze się da.
Tylko nie zawsze widać to w pierwszej chwili.
⭐ Flow – „Święty Graal” efektywności
Z pewnością kojarzysz chwile w których wszystko, co robisz, przychodzi zdecydowanie łatwiej niż zwykle. Czasem nawet jesteś w stanie robić rzeczy, które normalnie wydają się „poza Twoim zasięgiem”. Zwykle taki czas utożsamiany jest ze stanem „flow”, który sam posiada wiele definicji i żadna z nich nie wydaje się w pełni oddawać jego natury.
Jedna z nich zobrazowana jest w taki sposób:
Stan flow jest w tym przypadku przestrzenią pomiędzy Nudą a Niepokojem, z czego pierwsze bierze się z robienia rzeczy banalnych a drugie z robienia rzeczy szczególnie trudnych.
W praktyce oznacza to tyle, że osiągnięcie stanu „flow” możliwe jest w chwili, gdy robisz coś, w czym czujesz się komfortowo, ale jednocześnie czujesz odpowiedni poziom wyzwania, który powstrzymuję nudę. W rezultacie jesteś w stanie utrzymać skupienie, czas wydaje się płynąć inaczej i to, co robisz, przychodzi Ci łatwiej.
Jest z tym tylko jeden problem — takie moment zdarzają się dość rzadko a niektórych sytuacjach, jest całkowicie nieosiągalny. Po pierwsze wejście w ten stan wymaga spełnienia wielu warunków i na niektóre nie mamy wpływu. Potrzeba też czasu, którego również niekiedy brakuje.
Nie oznacza to, że ze stanu „flow” należy rezygnować lub uznać, że zwyczajnie „w naszym przypadku nie ma na niego miejsca”. Być może teraz nie ma, ale jest wiele sposobów na to, aby stworzyć sobie przestrzeń na to, aby go osiągnąć.
Powyżej zaznaczyłem dwa słowa: skupienie i przestrzeń. Zrobiłem to nie bez powodu, ponieważ „flow” wymaga skupienia a skupienie przestrzeni. Tylko co to dokładnie oznacza?
To have focus, we need to escape to focus. ~ Essentialism
⭐ Skupienie
Jasne już jest, że stan „flow” nie jest czymś, po co możemy sięgać, kiedy tylko mamy na to ochotę. W dodatku raczej nie jest on dla nas dostępny w sytuacji, gdy realizowane przez nas zadanie jest szczególnie nudne lub gdy powoduje duży niepokój czy z różnych powodów nas stresuje.
Gdyby tego mało, to niezbędnym elementem nauki nowych umiejętności jest zarówno napięcie, jak i relaks lub nawet nuda. Oznacza to, że stan „flow” sprawdzi nam się w sytuacji, gdy poruszamy się „w obszarze naszych aktualnych kompetencji” ale jest wręcz niepożądany w procesie nauki.
Przykładowo popełnianie błędów jest wymagane, gdy uczymy się nowych rzeczy, ponieważ jest to źródło informacji zwrotnej dla naszego mózgu. Jednocześnie popełnienie błędu raczej nie jest komfortowe, jest źródłem napięcia oraz dyskomfortu. Zatem jak widzisz, skupienie jest istotne dla stanu „flow” ale on sam nie jest pożądany w każdej sytuacji.
Przekładając to na praktykę, rzadko zdarza mi się być w stanie flow, ponieważ przez większość czasu poruszam się poza granicą moich aktualnych kompetencji. Poza tym stan skupienia przychodzi zdecydowanie łatwiej i szybciej oraz przede wszystkim mogę po niego sięgać niezależnie od tego, czym się w danej chwili zajmuję lub czy spełniony jest szereg warunków. Jest jednak kilka detali, na które zwracam szczególną uwagę.
W moim otoczeniu dość dużo mówi się o „byciu tu i teraz”. Co więcej, zwykle postrzegane jest to jako stan do którego należy dojść, podczas gdy jest to stan „w którym się bywa”. Jednym z najciekawszych ćwiczeń, których nie należy wykonywać w praktyce, polega na tym, aby wyjść na zewnątrz, wyciągnąć z kieszeni smartphone i podrzucić go tak wysoko, jak tylko jesteśmy w stanie. Moment w którym skupiamy się na tym, aby go złapać, charakteryzuje jedno – 100% naszej uwagi kierujemy w jedno miejsce. I właśnie tym jest dla mnie „bycie tu i teraz”. Raz jeszcze podkreślam, aby powyższe ćwiczenie, przeprowadzić wyłącznie w myślach, ponieważ nie ma potrzeby narażania Twojego smartphone’a na uszkodzenia.
Wspomniałem również o tym, że skupienie wymaga „przestrzeni”. Istotne jest w tym to, że nie chodzi wyłącznie o przestrzeń fizyczną, ale także mentalną. Zapewne doskonale wiesz, jak trudno jest dedykować się jednej czynności, gdy w głowie masz mnóstwo myśli, które robią wszystko, aby odciągnąć Twoją uwagę od tego, czym się zajmujesz. Sekret polega na tym, że nie chodzi o to, aby je wyeliminować, lecz o to, aby w danej chwili przestały mieć dla Ciebie znaczenie. Coś takiego możesz zrealizować na wiele różnych sposobów i większość z nich sprowadza się do zwykłej praktyki. W moim przypadku genialnie sprawdza się „intencjonalne nudzenie się” i nicnierobienie. Uwielbiam też angażować się w aktywności, które wprost wymagają ode mnie utrzymania skupienia, np. gry zręcznościowe czy łamigłówki.
Przykładem takiej luźnej aktywności w której rozproszenie na krótką chwilę daje natychmiastowy feedback jest gra Beat Saber w której naszym zadaniem jest rozbijanie lecących w naszą stronę sześcianów a wszystko dzieje się w wirtualnej rzeczywistości (VR).

Skupienie możesz ćwiczyć na wiele sposobów. Czasem jest to bardziej wymagające, innym razem, przyjemne. Są też sytuacje w których konieczne jest wyrobienie odpowiedniego nawyku, który nam pomoże.
Przykładem może być niewyciąganie telefonu z kieszeni lub torebki podczas spotkań, również, wtedy gdy osoba z którą spędzamy czas, wychodzi do toalety. Jeżeli tego jeszcze nie robisz, spróbuj. To jak zorganizujesz sobie trening skupienia, zależy od Ciebie, jednak co do jednego jestem pewien — ten trening będziesz w stanie przełożyć zarówno na swoją pracę, jak i życie prywatne. W obu przypadkach znacząco pozytywnie wpłynie na jakość Twoich codziennych doświadczeń oraz osiągane rezultaty.
Nie mam wątpliwości, że doskonale znasz różnicę pomiędzy spotkaniem z osobą, która nieustannie sięga po telefon lub po prostu wydaje się „nieobecna” a osobą, która poświęca Ci całą swoją uwagę. Chociażby z tego powodu, rozwijanie umiejętności skupienia oraz wyrabianie związanych z tym nawyków, jest niesamowicie istotne w kontekście całego naszego życia.
⭐ Deep Work
Deep Work to koncepcja o której pierwszy raz dowiedziałem się z książki Cala Newporta o tym samym tytule. W dużym uproszczeniu chodzi o umiejętność pracy w skupieniu, niezależnie od stopnia skomplikowania wykonywanego zadania.
Definicja jest zbliżona do „Stanu Flow”, jednak Deep Work charakteryzuje się tym, że umożliwia nam poruszanie się poza „obszarem naszej kompetencji” oraz nie musi wiązać się z pozytywnymi uczuciami, np. poczuciem komfortu. Zatem różnica pomiędzy Deep Work i Stanem Flow jest zasadnicza: „Flow” wykorzystujemy „w granicach naszych kompetencji” a „Deep Work” pozwala nam wychodzić dalej.
Nie oznacza to tego, że praca głęboka jest czymś lepszym, lecz po prostu innym. W praktyce u mnie działa to tak:
- gdy zajmuję się czymś, co wymaga moich aktualnych kompetencji, dążę do uzyskania stanu „Flow”
- gdy się uczę lub robię coś, czego nigdy nie robiłem, dążę do „Deep Work”
- gdy robię coś, co wymaga mojej uwagi, ale nie mogą być spełnione warunki „Flow” i „Deep Work”, wykorzystuję zwykłe skupienie, które dzięki treningowi jest dostępne dla mnie szybciej i na dłużej. Przykładem takiej aktywności może być zwykłe spotkanie.
- wykorzystuję aktywną „nudę” i „nicnierobienie” po to, aby się skutecznie regenerować oraz stworzyć przestrzeń dla mojego umysłu na swobodne tworzenie nowych powiązań i zwykły odpoczynek
Sama świadomość różnicy pomiędzy powyższymi stanami jest już bardzo pomocna, ponieważ przestajemy oczekiwać czegoś, co jest niemożliwe lub przynajmniej trudne. Np. tego, że wejdziemy w stan flow w obliczu zadania, które realizujemy po raz pierwszy. Albo, że zwykłe skupienie wystarczy nam do przejścia w stan flow i sprawienia by „czas zaczął płynąć dla nas inaczej”.
Na koniec dnia są to narzędzia, które po które sam sięgam wtedy, gdy przychodzi odpowiedni czas. Wówczas stwarzam sobie przestrzeń do tego, aby sprzyjać ich obecności oraz naturalnie blokować to, co je zakłóca. To wszystko ma tylko jeden cel: sprawienie by moja mentalna energia była skierowana wyłącznie na realizowane zadanie, a nie „walkę z otoczeniem”, które zwykle pełne jest ciekawych rzeczy, które z łatwością odwracają naszą uwagę.
Warto raz jeszcze podkreślić, że stan flow, skupienie czy deep work to umiejętności. Można je rozwijać, ale jeżeli na ten moment masz problem z rozproszeniami oraz utrzymaniem skupienia, nie oczekuj, że zmieni się to w ciągu kilku dni. Dobra wiadomość jest taka, że niektóre efekty zobaczysz natychmiast. Na inne przyjdzie Ci poczekać. Jeżeli jednak mogę Cię prosić o zaufanie, to wiedz, że efekt końcowy warty jest wysiłku.
Tymczasem w temacie Deep Work przede wszystkim polecam przeczytać wspomnianą książkę, ponieważ znajdziesz w niej wiele wskazówek oraz przykładów, które możesz wykorzystać w praktyce. Jeżeli potrzebujesz dowiedzieć się jeszcze więcej, sporo wartościowych informacji znalazłem też w Hyperfocus.
Jednocześnie zarówno o Flow, Skupieniu i Deep Work będę jeszcze sporo mówić. Całkowicie zgadzam się z Calem Newportem, według którego umiejętność pracy w skupieniu, jest jedną z najważniejszych jakie możemy posiadać, ponieważ jest niezbędnym elementem każdego większego osiągnięcia. Dodając do niej umiejętność jakościowego odpoczynku, otrzymujemy połączenie, które znacząco pozytywnie wpłynie na każdy obszar życia — skuteczną i efektywną pracę, jakościowe relacje z innymi, pełny odpoczynek oraz wiele innych.
Projektowanie otoczenia
To jak wielki wpływ ma na nas nasze otoczenie, to dość powszechny fakt. Jednak „wiedza to nie to samo co mądrość. Wiedza to informacja. Mądrość to działanie„. Dlatego sam temat mojego najbliższego otoczenia traktuję szczególnie poważnie, aczkolwiek nie oznacza to, że jest to obszar pozbawiony poczucia humoru.
Zacznijmy od tego, że znani neurobiolodzy, np. wspominany już dr Andrew Huberman czy dr Marek Kaczmarzyk ale także mentorzy biznesowi tacy jak Kapil Gupta, zgodni są co do jednego – otoczenie ma na nas większy wpływ niż nam się wydaje.
Huberman w swoim podcaście mówi że wiele wskazuje na to, że nasz cały organizm zaprojektowany jest tylko w jednym celu – dostosowania tego, co na zewnątrz, do tego, co wewnątrz.

Marek Kaczmarzyk podczas jednych ze swoich prezentacji, wspomina o tym, że nasz mózg potrafi przetworzyć 11 milionów informacji na sekundę z czego tylko 40 (słownie: CZTERDZIEŚCI) przetwarzanych jest świadomie. Decyzja o tym na których informacjach się skupia, głównie podyktowana jest drugim mózgiem, czyli obecnością innych ludzi.

Z kolei Kapil Gupta w rozmowie z Navalem Ravikantem powiedział, że istnieje sposób na to aby całkowicie zmienić się jako człowiek bez konieczności kiwnięcia palcem – wystarczy odpowiednia ekspozycja, czyli dostosowanie otoczenia.

Powyższe przykłady powinny być dla Ciebie wystarczające, aby podobnie jak ja, zwrócić uwagę na swoje najbliższe otoczenie oraz dostosować je do swoich potrzeb. Jak zwykle podzielę się więc z Tobą moimi technikami oraz pokażę na co możesz zwrócić uwagę.
Miejsce w którym pracujesz
W poprzedniej wiadomości pokazałem Ci jak wygląda moje stanowisko pracy. Pomimo tego, że zdjęcie zostało wykonane kilka miesięcy temu, jest nadal aktualne (poza drobnymi detalami). Nadal przede mną jest jeden duży monitor, zamknięty laptop, klawiatura, trackpad i słuchawki a obok na ramieniu mikrofon i kamera. Czasem jest tu jeszcze kubek z kawą. Poza tym biurko umożliwia mi pracę na stojąco i korzystam z tej opcji gdy potrzebuję zmienić swój aktualny styl myślenia. Idealnie sprawdza się przy rozwiązywaniu „niemożliwych” problemów.

Źródło:
https://www.fully.com/standing-desks/remi-standing-desk.html
Taki stan utrzymuje się przez 90% czasu i bardzo o to dbam. Można powiedzieć, że to jak wygląda moje biurko odzwierciedla to, jak wygląda mój umysł. Stwarzam przestrzeń wokół siebie, aby mieć przestrzeń w sobie. Jest to dla mnie szczególnie ważne.
Samo pomieszczenie w którym pracuję jest dość małe, jednak mam w nim wszystko, czego potrzebuję do pracy. Nie robię tutaj nic innego poza tym i jest to jasne dla wszystkich a przede wszystkim dla mnie.
Dodatkowo w utrzymaniu skupienia bardzo pomagają mi słuchawki z funkcją Active Noise Cancelling, muzyka na Spotify oraz dźwięki generowane przez endel.io.

W słuchawkach pracuję niemal cały czas a muzyka nadaje rytm temu co robię. Bywają jednak momenty w których potrzebuję absolutnej ciszy i wiem, że są ludzie którzy wręcz nie mogą pracować przy muzyce. Dlatego ponownie – najlepiej jest opracować sposób, który jest skuteczny dla nas. A jeszcze lepiej jest skuteczny dla nas, w danym momencie.
Moje otoczenie wprost dostosowane jest do pracy w skupieniu. Dodatkowo łatwy dostęp do mikrofonu oraz kamery w moim przypadku pomaga mi też szybko przejść „w tryb nagrań”, co pomimo kilku lat doświadczenia nadal pozwala być dla mnie wyzwaniem. W szczególności gdy potrzebuję nagrać wymagający materiał. Nie wiem czy to w tym momencie widzisz, ale mam teraz na myśli ułatwianie robienia rzeczy trudnych. Analogicznie działa to w drugą stronę – otoczenie może utrudniać robienie rzeczy, na których nam nie zależy lub wręcz wprost nam szkodzą.
Jednocześnie zachowuję w tym wszystkim pewien umiar. Pomimo tego, że staram się dbać o optymalizację, eliminację oraz wprowadzanie nowych usprawnień, nadal daleko mi do podejścia osób, które spotykam w niektórych zamkniętych społecznościach skupionych wokół produktywności. Tam wyraźnie widać jak dążenie do perfekcji stało się kontrproduktywne. Rozbudowane dashboard’y w Notion, potężne biblioteki makr czy różne gadżety, wydają się zabierać więcej czasu niż są w stanie zaoszczędzić. Z drugiej strony, być może to jest właśnie „dostosowany do konkretnej osoby sposób”, o którym piszę. Jeżeli tak – to super! O to właśnie chodzi. Ważne jest tylko utrzymanie świadomości pewnych zagrożeń, które z całą pewnością istnieją.
Wracając jednak do mojego otoczenia, kieruję się kilkoma zasadami:
- zachowuję minimalizm i porządek, które odzwierciedlają to, co mam w głowie. Zależy mi na tym aby wprost „dostosować” się do mojego najbliższego otoczenia
- otacza mnie najlepszy możliwy sprzęt, który jest w moim zasięgu finansowym oraz zakresie wymagań
- przez 90% dnia mam wokół siebie niezbędne minimum urządzeń oraz gadżetów, które są mi potrzebne do pracy
- mam dedykowane miejsce w którym wyłącznie pracuję. Dbam o to aby tak zostało i nie pracuję poza nim. Wyjątek stanowią ulubione kawiarnie do których wpadam w chwili gdy potrzebuję „kreatywnego chaosu”. Bo nie wiem czy wiesz ale porządek sprzyja skupieniu a chaos kreatywności. Umiejętność przełączania się pomiędzy tymi trybami to moim zdaniem „supermoc”
- korzystam z słuchawek z funkcją ANC oraz muzyką Spotify/Endel. Ważne jest tylko to aby całkowicie nie stracić kontaktu z otoczeniem bo czasem są sytuacje w których powinniśmy słyszeć co się dzieje wokół
- korzystam z asystenta głosowego (Google / Gissell) do prostych poleceń (timer, przypomnienie, szybka notatka, włączenie świateł), jednak znacznie częściej wykorzystuję szybsze formy ich realizacji, np. skróty klawiszowe
- moje miejsce pracy nieustannie ewoluuje. Niekiedy zmiany obejmują małe detale a innym razem wręcz całe przemeblowanie. Za każdym razem zmiany wprowadzają efekt „świeżości”, który zwykle sprzyja efektywnej pracy
Jeżeli porównasz wszystko, co napisałem powyżej ze zdjęciem miejsca mojej pracy, to z łatwością zobaczysz powiązanie pomiędzy jednym a drugim. Podobnie może być w Twoim przypadku. Wystarczy, że określisz sobie zestaw reguł którymi chcesz się kierować i które pomogą Ci zbudować miejsce pracy dopasowane do Ciebie a następnie stopniowo przeniesiesz teorię na praktykę.
Miejsce w którym odpoczywasz
Wspomniałem, że miejsce w którym pracuję nie jest miejscem w którym odpoczywam. Bardzo się staram to utrzymywać w praktyce a nie tylko w teorii. Trochę się to pozmieniało odkąd pojawił się mały bobas w domu 🙂
Z jednej strony nie mam wątpliwości, że każdy z nas ma swoje preferencje i przyzwyczajenia. Jednak co do jednego jestem pewien – jest różnica pomiędzy pracą z łóżka, pod kocem, z laptopem na kolanach a pracą w wygodnym fotelu, przy biurku i większym monitorze. Tym bardziej, że łóżko kojarzy nam się bardziej z odpoczynkiem a nie pracą. Jeżeli jednak pomimo wszystko, będziemy pracować z łóżka, z czasem zacznie nam się kojarzyć właśnie z tym. W efekcie ani nie będziemy wydajnie pracować ani skutecznie odpoczywać.
Zauważ jak wiele daje zwykłe rozdzielenie miejsca w którym pracujesz oraz miejsca w którym odpoczywasz. To dzięki temu jesteś w stanie zoptymalizować je tak, aby pełniły swoją rolę jak najlepiej. Aby Ci sprzyjały a nie utrudniały.
Dla mnie najlepszy odpoczynek to czas spędzony z książką, muzyką i kubkiem z herbatą lub kawą. Dla Ciebie może być to coś innego. Niezależnie od tego co to jest, wystarczy że będziesz w stanie się głęboko zregenerować. Jakość Twojego odpoczynku wpływa na wszystko pozostałe, również na umiejętność skupienia.
Sen to akt troski ~ Discipline is Destiny (Ryan Holiday)
Niewykluczone, że w pierwszej kolejności potrzebujesz odnaleźć to, pozwala Ci się skutecznie zrelaksować. Dla jednych będzie to wyjście ze znajomymi, dla innych weekendowy wyjazd lub wyjście na siłownię. Warto tylko zwrócić uwagę na to, że wiele aktywności jest „pozornym odpoczynkiem”.
Nicnierobienie nie jest szczególnie trudne. Wielu to potrafi. Sztuka polega na nicnierobieniu bez poczucia winy. ~ Haim Shapira
Powyższy cytat pokazuje coś, z czym mierzy się wiele ludzi jakich znam. Pracując nie pracują. Odpoczywając nie odpoczywają. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ jedno z drugim jest wprost połączone. Przypomnij sobie sytuację w której praca szła Ci bardzo dobrze i po jej zakończeniu, uczucie satysfakcji sprawiało, że fotel w salonie wydawał się być bardziej wygodny niż zwykle. I na tym właśnie polega synergia efektywnej pracy i jakościowego odpoczynku.
Jak projektuję swoje otoczenie?
Projektowanie mojego otoczenia to połączenie dwóch rzeczy: słuchania swoich potrzeb oraz zewnętrznych inspiracji.
Przez słuchanie swoich potrzeb mam na myśli wyłącznie obserwowanie samego siebie i tego, co mi służy a co wręcz przeciwnie. W teorii brzmi to banalnie, w praktyce nie zawsze takie jest, ponieważ wokół jest dużo „szumu” w postaci chociażby sugestii ze strony innych, którzy często z dobrą intencją, próbują powiedzieć nam co jest dla nas najlepsze. Ostatecznie jednak nawet popełniając błędy, można wyciągać z nich wnioski i przekładać je na praktykę.
Z całą pewnością przy słuchaniu siebie pomaga wspomniany już jakościowy odpoczynek oraz trening skupienia o którym mówiłem w poprzednich wiadomościach.
Tą „wewnętrzną” część naszych potrzeb, wystarczy teraz połączyć z „zewnętrznym” kształtowaniem naszego otoczenia. I tutaj do gry wchodzą inspiracje, które najczęściej wyszukuję:
- w społecznościach (np. Ahoy, Discord, Automators, Raycast Community i Endel Community)
- w podcastach (np. Focused, How I Work, Huberman Lab)
- na youtube (np. William Gallagher)
- w kursach (np. 4stepproductivity.com czy fortelabs.com)
- i w książkach (Indistractable, Effortless, Essentialism, Atomic Habits i jako bonus: The War of Art)
Chodzi w tym wyłącznie o to aby obserwować jak działają inni, z jakich narzędzi korzystają, dlaczego to robią oraz przede wszystkim czy i jak może sprawdzić się to u mnie. Na tej podstawie krok po kroku dochodzę do najlepszej aktualnej konfiguracji mojego otoczenia, wykorzystywanych narzędzi oraz odkrywania rzeczy, o których wcześniej nie miałem pojęcia.
Jak możesz zaprojektować własne?
Myślę, że po tym co właśnie powiedziałem, już teraz masz przynajmniej kilka pomysłów dotyczących zmian w Twoim najbliższym otoczeniu, zarówno w kontekście pracy jak i odpoczynku. I to jest właśnie odpowiedź na pytanie „Jak możesz zaprojektować własne otoczenie?” – zrobić to samodzielnie.
Wówczas nie tylko osiągniesz świetny rezultat ale przede wszystkim taki, który będzie dostosowany do Twoich unikatowych potrzeb.
Nie mam wątpliwości że dobrym pomysłem jest zapoznanie się chociażby z wyżej wymienionymi przeze mnie źródłami i poszukanie w nich inspiracji. Pamiętaj jednak, że nie rzadko znajdziesz tam ludzi, którzy wręcz całe życie poświęcają optymalizacji i usprawnieniom. W Twoim przypadku raczej nie będziesz mieć na to tyle czasu, dlatego całkiem dobrym pomysłem jest wyszukiwanie tych „20% aktywności, które dadzą Ci 80% wyniku”.
W obszarze projektowania Twojego najbliższego otoczenia jest jeszcze jeden wątek, na który chciałbym zwrócić uwagę. Jest w nim koszt zarówno finansowy jak i czasowy. Otóż wprowadzanie usprawnień niemal nigdy nie jest pilne. Z kolei zmiany same w sobie często kojarzą się z dyskomfortem i koniecznością zmiany swoich przyzwyczajeń.
W kwestii finansowej jest nieco inaczej. Nie rzadko wysokiej jakości sprzęt i narzędzia, są drogie. Z drugiej jednak strony, nie mam wątpliwości, że gdybym pracował na moim starym laptopie, nie miałbym możliwości efektywnego działania
Od zawsze jednak dobrze sprawdza mi się strategia polegająca na tym, aby otaczać się sprzętem dostosowanym do moich aktualnych możliwości finansowych ale z uwzględnieniem, że on sam w sobie jest inwestycją, która prędzej czy później się zwróci. Gdy kupiłem swój najnowszy laptop zobaczyłem przepaść w kontekście mojej efektywności. Jednak prawdziwie doświadczyłem jej kilka miesięcy później gdy potrzebowałem zrobić coś małego na swoim poprzednim laptopie. Jestem przekonany, że wiele z moich aktywności i projektów, które widzisz w sieci, nigdy nie zostałyby zrealizowane gdybym dalej pracował na tamtym komputerze. Zwyczajnie nie starczyłoby mi na to wszystko czasu.
Na koniec dnia, myślę że wystarczy znaleźć tutaj odpowiedni balans pomiędzy inwestycją czasu i pieniędzy a zwrotem w postaci zaoszczędzonego czasu, energii i nie rzadko również pieniędzy.
Jak mogą pomóc Ci w tym automatyzacje?
Poza zasięgiem ręki
Pokazywałem Ci jak możesz sprawdzić ile czasu spędzasz dziennie ze smartphone’m. Jeżeli widzisz że potrzebujesz obniżyć swój wynik, po prostu odłóż telefon poza zasięg swojej ręki. W ten sposób wykorzystasz fakt, że Twoje ciało dąży do efektywnego wykorzystania energii a mówiąc po ludzku – nie będzie Ci się chciało co chwilę po niego wstawać. Analogiczny „trick” możesz zastosować z budzikiem, który możesz zostawić w drugim pokoju. Gdy już w staniesz aby go wyłączyć, ze względu na „zasadę konsekwencji” znacznie obniżysz ryzyko, że wrócisz do łóżka. W końcu jesteś już na nogach.
Analogicznie możesz usunąć ze swojego otoczenia inne rzeczy, które Cię rozpraszają lub skutecznie odwracają uwagę. Z drugiej strony, być może są rzeczy które potrzebujesz mieć pod ręką. Chociażby butelka z wodą po którą i tak co chwilę chodzisz.
Użyteczne powiadomienia
Powiadomienia z niektórych aplikacji są wartościowe. Nie wiem jednak czy wiesz ale masz też możliwość tworzenia własnych powiadomień. Najprostszą formą jest .. dodanie wydarzenia do kalendarza, które wyświetli się o ustalonej porze. Jest to sposób, który sprawdzi Ci się na Windowsie. Polecam Ci w tej sytuacji wykorzystać dodatkowy kalendarz w którym będziesz zapisywać takie „użyteczne powiadomienia”.
Przykładem użytecznych powiadomień może być:
- przypomnienie o aktywnościach wykonywanych o ustalonych porach
- przypomnienie o jednorazowych aktywnościach (np. odbiór samochodu z serwisu)
- przypomnienia budujące nawyki (np. nie spędzanie czasu przed ekranem na dwie godziny przed snem)
- przypomnienia zintegrowane z wydarzeniami z zewnętrznych usług i aplikacji (tym zajmiemy się nieco później).
W systemie MacOS / iOS masz możliwość wyświetlania powiadomień z treścią zdefiniowaną przez Ciebie lub dynamicznie (np. na podstawie Twojej lokalizacji lub innych warunków). W tym celu możesz wykorzystać aplikację Shortcuts.




Możesz ustawić wyzwalacz czasowy, który je uruchomi:

Od teraz możesz szybko włączyć tryb skupienia z pomocą skrótu ⌥F (jak Focus!). Jednak nie to jest największą przewagą posiadania tej opcji jako Shortcut. Chodzi o to, że teraz jesteś w stanie wykorzystać ja Automatyzacjach które mogą aktywować ten tryb, np. w chwili gdy podłączasz się do konkretnej sieci Wi-Fi, na podstawie Twojej lokalizacji, o określonej godzinie lub w połączeniu z tymi warunkami. Za chwilę wyjaśnię jak możesz to zrobić.
Od siebie dodam, że bardzo dobrą praktyką jest przełączanie telefonu i laptopa w tryb DND po zakończeniu pracy lub podczas czasu spędzonego z bliskimi. Ułatwi Ci to utrzymanie Twojej uwagi tam gdzie potrzebujesz jej w danej chwili najbardziej. Maile i wiadomości mogą poczekać.
Automatyzacje na podstawie Twojej lokalizacji

Asystent głosowy
Wydawanie prostych poleceń asystentom głosowym to świetny sposób na to, aby np. ustawiać Licznik pracy w skupieniu, tworzenia notatek głosowych które natychmiast zamieniane są na tekst lub szybkie dodawanie zadań. Obecnie najpopularniejsze rozwiązania to Amazon Alexa, Siri oraz Google Assistant oraz Asystenci z komunikatorów. Język polski obsługiwany jest tylko w dwóch ostatnich.
Asystent głosowy może być uruchomiony na Twoim komputerze, smartphonie lub smartwatchu. Aktualnie idealnie sprawdza się do prostych poleceń.
Asynchroniczność
Skuteczna komunikacja doczekała się już tysięcy opracowań oraz teorii takich jak nadstawianie prawego ucha aby zaangażować lepiej półkule mózgu. Jeśli szukasz tu takich wskazówek, muszę Cię rozczarować. Nie znam żadnych technik NLP ani nie będę zajmował się tłumaczeniem dlaczego mowa ciała jest ważna. Nie chodzi o to, że nie jest ważna ani nie dyskredytuję tych technik. Po prostu świadomie ich nie stosuję a moją motywacją jest niechęć wywierania wpływu i podchodzenia do relacji strategicznie. Staram się mówić co myślę.
Uważam jednak, że nie warto być w tych tematach ignorantem i polecam Waszej uwadze jedną książkę, którą warto przeczytać (nawet tylko po to, aby wiedzieć jak inni mogą próbować wpłynąć na Ciebie): Jak Zdobyć Przyjaciół I Zjednać Sobie Ludzi
A teraz – do rzeczy.
Jeśli chodzi o efektywną komunikację będę ją traktował głównie w kontekście zawodowym i tego, co pozwala mi prowadzić skutecznie kilka projektów naraz, współpracując przy tym z ponad setką osób. Choć mój przypadek jest specyficzny, nie widzę powodów, dla których zastosowanie radykalnych metod, które mi towarzyszą, nie byłoby także skuteczne na mniejszą skalę.
Przede wszystkim, pomówmy o asynchroniczności.
Znów, warto tu odróżnić życie od pracy. W życiu zachęcam wszystkich do bycia tu i teraz (polecam lekturę Daily Stoic, zamiast przewijania feeda w trybie zombie zaraz po przebudzeniu. Po prostu połóż książkę w miejscu, gdzie zawsze leżał telefon a telefon ładuj w innym pokoju niż sypialnia).

To jest zgodne z zasadą, którą stosuję, a o której warto wspomnieć.
W dużej mierze przepalanie czasu, które ciągle nam towarzyszy sprowadza się do odkładania rozpoczęcia jakiejś czynności. Zauważ, że jak już zaczniesz coś robić, jakoś to idzie. Jednak żeby zacząć robić coś na co niekoniecznie mamy ochotę, często przepalamy wcześniej 30 minut ot tak, bez powodu.
Mam kilka rozwiązań i złotych myśli w tym temacie:
- Gdy jesteś we flow, zostaw sobie coś do dokończenia. W ten sposób następnego dnia łatwo będzie Ci wrócić do pracy, bo po pierwsze chcesz skończyć, po drugie kojarzysz to z miłym uczuciem. Na przykład, mam 10 lekcji do nagrania, celowo nagrywam 9 a 10 zostawiam na jutro (razem z całym setupem pulpitu okien etc.). W ten sposób dokładnie wiem od czego zacząć i w zasadzie „spieszę się do pracy”.
- Pomyśl co chcesz od siebie wyegzekwować następnego dnia. Jeśli ma to być trening rano, mi pomaga przygotowanie rzeczy lub butów do biegania i pozostawienie ich przy łóżku. Jeśli ma to być 1 strona Daily Stoic, połóż ją w miejscu, w którym na ogół sięgasz po telefon itd.
- Rzeczy, których wybitnie nie lubisz wykonuj rano, gdy jesteś pełny/a energii. Jeśli Ci się nie chce, zrób ze sobą zakład – po prostu zacznij i nastaw stoper na 5 minut. Obiecaj sobie, że możesz bez wyrzutów sumienia po 5 minutach skończyć, jeśli nie będzie Ci się chciało. Sprawdź, to działa.
Wracając do tematu asynchroniczności.
W przeciwieństwie do życia, w pracy NIE CHCĘ być tu i teraz. Wiesz już wiele o koszcie energetycznym przełączania kontekstu, powiadomień itd. Jak się łatwo domyślić, przy ponad 100 osobach z którymi współpracuję, gdybym z każdą spotykał się na 30 minut check-in w tygodniu, wymagałoby to ode mnie 50 godzin na spotkaniach. Wiadomo, że to niemożliwe. Ale skoro bez tego daję sobie radę, dlaczego Ty masz spotykać się codziennie na statusy w mniejszym gronie? Co z nich wynika? A może statusy mogą być asynchroniczne, w postaci wiadomości czy karty Notion?
Zrób proste ćwiczenie. Otwórz Slacka, Teamsa, Maila czy cokolwiek innego czego używasz dziś do komunikacji. Przejrzyj i zastanów się ile z ostatnich 10 wiadomości / konwersacji wymagało Twojej natychmiastowej decyzji i odpowiedzi. Ale tak serio, nie, że miło by było odpowiedzieć, tylko czy faktycznie świat się zawali lub projekt nie pójdzie dalej jeśli odpiszesz nawet za parę godzin.
W naszej pracy mamy tendencję do ogromnego przeceniania bieżącej komunikacji a przez wszystkie czerwone kuleczki czujemy się zobligowani do działania tu i teraz. W praktyce, na prawdę NIC SIĘ NIE STANIE jeśli te wszystkie wiadomości poczekają. Sytuacje, które wymagają dwóch lub więcej osób w tym samym miejscu i czasie to sytuacje POZA PRACĄ (np. dzieci się nie da robić async i dobrze). Ale w pracy takie sytuacje są zupełnie wyjątkowe. Okazuje się, że jeśli przestaniemy wymagać od siebie odpisania na każdy ping na Slacku, automatycznie przestaniemy tego oczekiwać od innych a oni od nas i pętla komunikacyjna się rozluźni.

Async i praca zdalna?
Obecnie najbardziej skuteczne firmy pracują w zespołach zdalnych, rozrzuconych po całym świecie z pracownikami w różnych strefach czasowych. Dla mnie pierwsza refleksja o pracy asynchronicznej wiązała się z pobytem w Tajlandii kilka lat temu, gdzie przez dłuższy czas pracowałem zdalnie — zaczynałem dzień pracy wtedy, gdy w Polsce dzień jeszcze się nie zaczął a co za tym idzie odbywałem minimalną ilość spotkań oraz nie otrzymywałem prawie wcale wiadomości na które w ciągu dnia musiałem odpowiedzieć. Rano lub na koniec dnia (nie miało to znaczenia) czyściłem skrzynki i później zajmowałem się niezmąconą komunikacją pracą. Ku mojemu zaskoczeniu, miesiąc takiej pracy spowodował, że dowiozłem zdecydowanie więcej konkretnych efektów pracy i posunąłem do przodu projekty w taki sposób, który zająłby mi pewnie 5x tyle w Polsce.
Obecnie zagraniczne firmy już wiedzą, że talent pool z całego świata i tzw. distributed teams to przyszłość tego, jak będziemy funkcjonować. Zniesienie barier geograficznych to także konieczność zniesienia barier czasowych i postawienie na asynchroniczność w pracy. Okazało się, że badania wykonane przez brytyjski urząd pracy pokazały, że ludzie pracując w ten sposób:
- darzą się większym zaufaniem
- doceniają wolność i elastyczność
- są bardziej efektywni bo mogą pracować wtedy kiedy będą skupieni
- jakość komunikacji się polepsza
- zwiększa się umiejętność pisania i jasnego przekazu
- automatyzacja dokumentów zapewnia transparentność
Można powiedzieć, że umiejętność pracy async to jedna z najbardziej cenionych cech pracownika przyszłości, który może zachować dużą wolność. GitLab, będący jednym z pionierów trendu all remote i pracy async stawia takie pytanie pracownikom:
Jak dostarczyłbyś tą wiadomość, zaprezentował pracę, lub popchnął ten projekt do przodu w tym momencie, zakładając, że wszyscy w Twoim zespole aktualnie śpią?
Dużo o takim podejściu GitLab opisał na stronach All Remote.
Jak to u mnie działa…
W efekcie, 80% mojej pracy przebiega asynchronicznie. Nie jest tak, że nie prowadzę spotkań, ale one mają na ogół inny cel i pomówimy o nich za kilka dni. Osobiście nie mam też sztywnych slotów wyznaczonych na odpisywanie na wiadomości, a raczej staram się dostosować to do mojego obecnego trybu dnia oraz poziomu energii. Bez sensu jest dla mnie ustawiać sobie alarm codziennie w południe na odpisanie na maile, skoro akurat mogę być we flow lub spacerować po parku. Każde narzucenie sobie terminu i godziny wiąże się z wyrzutami sumienia, kiedy nie jesteśmy w stanie go dochować. Jeśli zbierze się dostatecznie dużo wiadomości, że już czujesz, że musisz odpisać, prawdopodobnie to zrobisz. Ale staraj się:
- Odsunąć ten moment maksymalnie w czasie i zobaczyć, czy coś się stało złego z tego powodu
- Nie tracić na to czasu gdy masz dużo energii na pełny focus
- Nie mieć nigdzie pod ręką powiadomień czy skrótów które pozwolą Ci ciągle sprawdzać te kanały i rozpraszać
- Zatrudnij automatyzacje które działają w tle i pozwolą Ci ze spokojnym sumieniem pracować async, wiedząc, że inni są odpowiednio poinformowani a roboty pomagają Ci uporać się z komunikacją
Wychodzimy z założenia, że większość naszej jakościowej pracy jest dostarczana zwykle w sytuacji samodzielnego skupienia a efekt pracy intelektualnej jednej osoby na ogół daje dobry wsad do tego, aby inni mogli go skomentować czy wymienić myśli – ale asynchroniczne podejście gwarantuje tutaj czystość przekazu, którą tracimy często w komunikacji bezpośredniej, gdzie finalnie jedna strona stara się bronić swoich argumentów, druga swoich, plus jest dużo zbędnych informacji. Neutralne środowisko, w którym znajdują się wszystkie nasze przemyślenia, otwarte dla innych do komentowania i łatwe w uzupełnianiu ich punktu widzenia to idealne miejsce, w którym dzieje się praca.
Dla mnie takim środowiskiem jest Clickup oraz Todoist, gdzie spędzam większą część dnia, zarówno planując zadania, realizując je, tworząc treści, plany, strategie, budżety i wszystko inne, co łatwo jest skomentować, udostępnić i poddać krytyce. W ramach Clickup mam kilkaset stron zawierających wszystkie informacje o moich projektach, plany oraz opisane procesy i do każdej z tych szufladek mogę łatwo zajrzeć i wpuścić kogokolwiek, aby wspólnie pracować nad jakimś tematem.
Koncepcja „Secound Brain” (jeśli wystarczy czasu)
Wstęp do automatyzacji
Technologa API First
– systemy z których korzystam
– omówienie scenariuszy które pracują
(wybrane na podstawie waszych ankiet)
Spotkanie z AI
– rozmowa ze sztuczną inteligencją
– personalizacja
– GPT’s
– armia asystentów
Budowanie własnych automatyzacji
Sekcja Q&A



